Zmęczenie decyzyjne

JRK VLOG #037

Chciałbym z Wami dzisiaj porozmawiać o decyzjach, które musimy podejmować każdego dnia, i przekonać Was do tego, że im mniej tych decyzji będzie, tym szczęśliwsi będziemy, a ich jakość będzie lepsza.

Less is better

A dlaczego jakość tych decyzji będzie lepsza? Dlatego że istnieje takie coś jak zmęczenie decyzyjne. To polega na tym, że każdy z nas ma jakąś skończoną ilość energii potrzebnej na dokonanie wyboru każdego dnia. To jest skończona ilość – to znaczy, że ona się kiedyś (tadam!) skończy.

Krążą takie pogłoski, że np. Barack Obama ma tylko i wyłącznie granatowe i szare garnitury w szafie. I ja go rozumiem. Albo że niektórzy partnerzy zarządzający dużymi kancelariami prawnymi mają tylko i wyłącznie czerwone i granatowe krawaty w szafie. I mają tylko białe koszule.

Najtrudniejsze rzeczy rano

Z pomocą przychodzą dwie techniki, które ja osobiście stosuję i które bardzo pomagają.

Po pierwsze chodzi o to, żeby zaplanować sobie na rano te rzeczy i te decyzje, które są dla nas najważniejsze. Poprzedniego dnia wieczorem trzeba przed pójściem spać zajrzeć sobie na listę rzeczy do zrobieniai na samym szczycie listy ustawić tych kilka rzeczy (dla mnie to są trzy–cztery maksymalnie) które danego dnia chcecie zrobić i od których zaczniecie następny dzień.

Dla mnie są to zazwyczaj rzeczy, które są najtrudniejsze, które najmniej mam ochotę robić i które wymagają ode mnie podejmowania jakichś decyzji. W dzisiejszych czasach podejmowanie decyzji nie jest łatwe, bo zazwyczaj podejmuje się je:

★ bez pełnej informacji;

★ trochę na czuja;

★ w bardzo zmieniających się okolicznościach.

Mniej codziennych rozważań

Druga ważna technika jest taka, żeby w innych rejonach życia niż sprawy zawodowe – ponieważ zasób energii na decyzję jest skończony i nie wie, czy my podejmujemy decyzję związaną z naszą pracą, czy z naszą działalnością biznesową, czy może jaki kolor skarpetek założyć – ograniczyć podejmowanie decyzji mało istotnych, które podejmuje się codziennie i które mają mało związku z naszym ogólnym rozwojem.

Przykładowo: od jakiegoś czasu dążę do tego, żeby w szafie mieć tylko i wyłącznie białe koszule, a jeśli chodzi o krawaty, to mam tylko i wyłącznie dwa ich typy: albo czerwony gładki, albo niebieski w jakiś wzorek, najczęściej to są kropeczki lub paski. Tak jak Barack Obama :) Dlaczego? Mając taki zestaw, nigdy się muszę się zastanawiać, co założyć. Ściągam pierwszą lepszą koszulę z wieszaka i pierwszy lepszy krawat z szafy i wiem, że to pasuje.

Druga sprawa, nad którą nie muszę się codziennie zastanawiać, to jest śniadanie. Mniej więcej już od dwóch miesięcy na śniadanie piję po prostu duży kubek kawy z masłem i olejem kokosowym, zmiksowany w blenderze. Robię to codziennie, w związku z tym nie muszę się zastanawiać, czy dzisiaj jajecznica, czy może jajko sadzone – kolejna decyzja mniej. To naprawdę pomaga.

Lepiej jest zostawić tę energię na podejmowanie decyzji na takie decyzje, które tylko my możemy podjąć, w których nikt nas nie zastąpi. Zastanawianie się, jakie portki albo jaką koszulę założyć, to jest jednak marnowanie potencjału, prawda?