Zdrowy sceptycyzm

Najlepiej ze swoim podejściem znaleźć się tam, gdzie jest połączona wiara w powodzenie ze świadomością, że pewne punkty wymagają większej uwagi.

#134

Co myślicie o ludziach, którzy na wieść, że ruszacie z nowym projektem, bombardują Was listą rzeczy, które mogą pójść nie tak? Albo z góry zakładają, że to, co planujecie, nie uda się i oczywiście ochoczo informują Was o tym... Lubicie, nie lubicie? Potrzebni, niepotrzebni?

Ja najchętniej izolowałabym się od takich ludzi. Staram się ich unikać, niestety nie zawsze jest to możliwe, bo nigdy nie wiesz, jak ktoś zareaguje, nie możesz tego przewidzieć. Generalnie w tym kraju brakuje optymistów, więc każda osoba, która nastawia się na sukces, jest na wagę złota.
Piotr Barański twierdzi jednak, że pewna dawka sceptycyzmu jest potrzebna i uzasadniona. Nazywa to zdrowym sceptycyzmem. Bo tak naprawdę pomiędzy postawą hurraoptymistyczną a skrajnie sceptyczną, negującą wszystko, jest jeszcze wiele innych postaw. I najlepiej ze swoim podejściem znaleźć się tam, gdzie jest połączona wiara w powodzenie ze świadomością, że pewne punkty wymagają większej uwagi, bo potencjalnie mogą być przeszkodą na drodze do sukcesu.

Mając świadomość, że coś może pójść nie tak, przykładamy się bardziej do pracy na sukces. Hurraoptymizm jest naiwny i przysłania realia. W efekcie człowiek nie angażuje się tak bardzo jak powinien i traci szansę na wymarzony sukces.

Zostało to nawet zbadane naukowo – osoby optymistyczne, ale świadome potencjalnych trudności, są skuteczniejsze, osiągają lepsze wyniki. Zatem: nie dajmy w sobie zabić optymizmu gadaniem sceptyków, którzy projektują na nas swoje lęki i złe doświadczenia, miejmy natomiast w tyle głowy, że nic samo się nie dzieje i oprócz entuzjazmu, potrzebujemy jeszcze realnego spojrzenia na sytuację.