JRK VLOG #031

Opowiem Wam dzisiaj na własnym przykładzie, jak sobie wymyślić fajną pracę. To wcale nie jest takie trudne, ale należy pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy.

Nikt tego za nas nie zrobi

Co mam na myśli? Chodzi o to, że już minęły (albo właśnie mijają) takie czasy, że to firma się zastanowi, jaką ścieżkę kariery ułożyć pracownikowi i co się z nim będzie działo za 10–15 lat. Dzisiaj coraz bardziej firmy nie wiedzą, co się będzie działo za kilkanaście lat, bo świat zmienia się dosyć szybko, w związku z tym nie planują takich rzeczy. Więc żeby mieć tę fajną pracę, trzeba ją sobie samemu wymyślić.

W momencie kiedy dołączyłem do firmy, w której teraz pracuję, objąłem stanowisko asystenta. Wcale nie jest tak, że marzyłem o tym, żeby nim zostać, po prostu wtedy była taka możliwość pracy u nich. Jak popracowałem sobie rok na tym stanowisku, to bardzo szybko zauważyłem, że jest tam potrzeba prowadzenia projektów. Więc zamiast czekać, aż firma się domyśli, sam poszedłem do swojego szefa i powiedziałem

słuchaj, szefie, ja bym chciał zajmować się projektami.

Szef się zastanowił, pogadał ze mną chwilę i powiedział

dobra.

Potem, gdy była potrzeba zbudowania pionu informatyki w tej firmie, tak samo poszedłem do szefa i powiedziałem

dobra, ja zbuduję ten dział.

Wcale wtedy nie miałem doświadczenia w budowaniu działów IT, dopiero nauczyłem się tego, robiąc to.

Zbudowałem ten dział.

Zamiast czekać - działaj

Gdybym siedział i czekał, aż firma mi sama to zaproponuje, to być może nigdy bym się nie doczekał. Nie wiem tego. Całe szczęście poszedłem i powiedziałem, że to ja chcę się tym zająć. I się zająłem.

Chodzi o to, żeby – przede wszystkim – mieć samemu na siebie pomysł. To jest najtrudniejsze. I jeżeli się go ma, to w momencie, kiedy nadarza się okazja zrealizowania kawałka tego pomysłu, zrobienia jednego kroku w stronę swojej wymarzonej kariery, trzeba podnieść rękę i powiedzieć

dobra, ja się tym zajmę.

Bardzo często ludzie czekają, aż zostaną nominowani, a w większości firm to nie tak działa. Są oczywiście korporacje, które mają przemyślane ścieżki kariery, które bardzo wnikliwie analizują każdego pracownika, ale one też trochę podchodzą do tych pracowników jak do elementów układanki, jak do jakiegoś wielkiego systemu.

Wydaje mi się, że firmy, które podchodzą bardziej ludzko do pracowników, nie mają każdego z nich wrzuconego w jakąś tabelkę i opisanego kryteriami. I właśnie w takich firmach trzeba wiedzieć, kiedy podnieść rękę i powiedzieć

dobra, ja się tym zajmę, jest potrzeba, żeby coś zrobić, to ja to zrobię.

I się po prostu tym zająć.

Małe kroki

Naprawdę, w życiu zawodowym, o ile się nie jest chirurgiem i nie ryzykuje się zabiciem pacjenta, bardzo ważne jest to, żeby podejmować się rzeczy i mówić „dobra, ja się tym zajmę, jestem odpowiedzialny, dokończę ten projekt”. I wybierać sobie rejony działalności w taki sposób, aby za każdym razem być o ten jeden kroczek bliżej do swojego wymarzonego miejsca w karierze zawodowej. Niezależnie od tego, czy to jest stanowisko szefa jakiejś firmy, czy też specjalisty.

Z biegiem czasu taka strategia pozwala na zdobycie doświadczenia. Kiedys nie umiałem budować pionów/działów firm od podstaw - dzisiaj mogę powiedzieć, że tak, znam się na tym, znam się też na prowadzeniu projektów.

Gdy pierwszy raz to robiłem, to się wcale na tym nie znałem :), chciałem natomiast się tym zajmować. I to ja podniosłem rękę, powiedziałem

ja wam rozwiążę ten problem.

W taki sposób będzie się miało fajną pracę. Nie można czekać na pozwolenie, bo można się nie doczekać.