Tysiąc prawdziwych fanów

Koniec roku to czas sprzyjający robieniu podsumowań i planów. Co dobrego przytrafiło się Wam w 2017 roku? Pamiętacie? Czy daliście się ponieść narracji środków masowego przekazu, które każdego dnia atakują nas nieciekawą i przygnębiającą, za to dobrze klikalną, wersją świata?

Założę się, że wiele osób zapomina jak bardzo ich życie jest dobre, bo mamy tendencję do skupiania się na niepowodzeniach.

Dlatego tak ważne jest, żeby prowadzić dziennik. W jakiejś formie zapisywać to, co dzieje się w ciągu dnia i notować swoje osiągnięcia prywatne i zawodowe. Swoje sukcesy, ale co ważne: mierzone własną skalą, nie cudzą. Czyli nie to, co uznałby za sukces przełożony, znajomi z branży, czy koledzy, ale to, co jest naprawdę ważne dla nas.

Dzięki temu można zobaczyć po jakimś czasie, że życie zmienia się na lepsze. To poprawia samopoczucie, nastraja optymistycznie na przyszłość i podbudowuje naszą pewność siebie. Ludzie na ogół mają z tym problem - bycie pewnymi siebie wydaje im się trudne. A czy mamy w ogóle inne wyjście? Nie mamy.

Bądź sobą! Nie masz innej opcji, bo wszyscy inni są już zajęci.

Bądź sobą i rób swoje. Nie oglądaj się na innych, nie przejmuj się tym, co mówią o Tobie (chyba, że są to osoby, którym ufasz i z których zdaniem się liczysz). Zaryzykuj, bo jeśli nie zaryzykujesz, nigdy nie dowiesz się, czy to, o czym marzysz, rzeczywiście jest dla Ciebie. Czas noworocznych postanowień to dobry moment, żeby na swojej liście „to-do” zanotować jako priorytet:

Z pewnością siebie będę robić to, co ma dla mnie sens.

Z mojego własnego podwórka: od roku prowadzę vlog, ale jeszcze nie osiągnąłem dużej ilości subskrypcji i odsłon. Czy się tym przejmuję? Czy to mówi coś o jakości tego, co robię? Nie. Robię to, bo sprawia mi to przyjemność i rozwija mnie (a dodatkowo vlog pełni funkcję dziennika). A najwyraźniej moim potencjalnym widzom potrzeba więcej czasu, żeby zauważyć mnie i mój kontent. Dziś rozkręcenie swojego kanału wymaga czasu. Potrzebna jest tu systematyczność i cierpliwość. I pewność siebie.

V2-tysiac-prawdziwych-fanow-opti

Tak, jestem pewny siebie. Systematyczność jest jedną z moich mocnych cech, cierpliwości również mi nie brakuje. I jestem sobą. Vloga prowadzę na luzie, ale z dbałością o jego techniczną, wizualną i dźwiękową jakość. Moim celem jest, aby mieć tysiąc zaangażowanych subskrybentów, którzy to zauważą i docenią. Nie zależy mi na milionie przypadkowych osób na moich kanałach. Chcę wchodzić w interakcje Z ludźmi, którzy mają podobne wartości, chcą angażować się w wymianę myśli, pytać, komentować. Chcę z nimi tworzyć społeczność skupioną wokół vloga i wartości, które na tym vlogu się pojawiają.

Dlaczego tylko tysiąc, nie milion? Kevin Kelly w 2008 roku napisał esej „1000 prawdziwych fanów”. Postawił w nim tezę, że aby zarabiać na swojej pasji, nie potrzeba milionów fanów, wystarczy tysiąc, ale takich prawdziwych, zaangażowanych. Ceniących i lubiących Ciebie i to, co im serwujesz. Tacy ludzie kupią cokolwiek wyprodukujesz.

Jeśli zatem planujesz ruszyć od nowego roku z vlogiem prywatnym lub firmowym uzbrój się w cierpliwość. Dziś trudno o szybkie efekty, ale jeśli przekaz będzie szczery i na luzie (tak, to dotyczy także poważnych marek) – w końcu przyjdą. Prowadź też dziennik, podsumowując rok 2018 zobaczysz jak dużo zdziałałeś przez dwanaście miesięcy.