To w pewnej mierze efekt tego, że długo pracowałem w IT i mam po prostu uraz związany z koniecznością ciągłego grzebania w technologii żeby dobrze działała.

#136

Post

Zrobiłem sobie ostatnio trzydniowy post. Miało to na celu pogłębienie mojej ketozy, czyli stanu, w jakim jest organizm, któremu nie dostarcza się węglowodanów. Będąc na diecie ketogenicznej wyeliminowałem węglowodany, żeby organizm przestawił się na spalanie tłuszczów (więcej pisałem o tym tutaj). No i efekty przeszły moje oczekiwania:

★ po pierwsze: o dziwo nie czułem głodu, chociaż piłem tylko wodę i kawę bez cukru i mleka; post nie był więc jakoś szczególnie męczący;

★ po drugie: niesamowicie wzrosła wydolność mojego organizmu; po trzydziestu godzinach głodówki przebiegłem około dwanaście kilometrów; i jak dobrze mi się biegło! – dużo lepiej niż zwykle;

★ po trzecie: przez trzy dni schudłem trzy kilogramy; i to jest dobra metoda, widziałem na YouTube faceta, który schudł trzydzieści kilogramów poszcząc przez trzydzieści dni, i trzyma wagę nadal.

W związku z tym postanowiłem powtarzać to co dwa, trzy miesiące. Dla organizmu jest to świetne, bo pozbywa się tego, co szkodliwego skumulował – martwe komórki, elementy zmienione, które potencjalnie mogłyby stać się z czasem niebezpieczne. Szczerze polecam!

Technologia

Drugi temat, o którym chcę napisać, to moja niechęć do technologii. Pewnie trudno w to uwierzyć, bo jak widzicie sporo technologii używam – urządzenia, aplikacje, software’y. Tak, to prawda. Ale używam ich tylko w takim zakresie, w jakim pomagają mi być bardziej efektywnym. W innych przypadkach wybieram analog: kartkę papieru i długopis, winyl z muzyką, itp.

To w pewnej mierze efekt tego, że długo pracowałem w IT i mam po prostu uraz związany z koniecznością ciągłego grzebania w technologii żeby dobrze działała. Ale to także efekt tego, że tylko mała część rozwiązań technologicznych działa sprawnie i rzeczywiście ułatwia życie. W wielu przypadkach współczesne technologie utrudniają je.

Bardzo utrudnia je na przykład to, że brak jest jednego standardu ładowania urządzeń. Przypominam sobie o tym, ile razy patrzę na moją ładowarkę, która ma pięć różnych wejść a ładowanie różnych sprzętów wiąże się z posiadaniem miliona kabli. A wystarczyłoby zdecydować się na jeden standard ładowania, np. USB C. I wszystkim by ulżyło, i życie stałoby się prostsze. Naprawdę nie rozumiem, czemu ma służyć to mnożenie rozwiązań? Przywiązaniu klienta do marki? No nie bardzo to działa. W Chinach i tak wyprodukują zaraz tańszą przejściówkę, i tyle z lojalności konsumenckiej.

Dlatego apeluję – producenci, zbierzcie się do kupy i zdecydujcie się na jeden standard ładowania. Wszyscy będziemy Wam wdzięczni. Wy też to docenicie.