Większość fajnych rzeczy powstaje z takiego uporczywego powtarzania codziennie (albo co jakiś niewielki okres czasu) tych samych czynności.

#014 (099)

Jestem rozerwany pomiędzy podobnego typu uczuciami; z jednej strony dążę do tego, żeby początki dni mieć bardzo powtarzalne a ostatnio nie było z tym słodko... już chyba z tydzień nie biegałem i bardzo mi tego brakuje; mam nadzieję, że już jutro uda mi się pobiegać. Z drugiej strony, zauważam, że mam tendencję do wpadania w rutynę, jeśli chodzi o kręcenie vlogów. Mam ulubione miejsca na mieście, gdzie lubię sobie włączyć kamerę. Nie zawsze chce mi się wyjść z biura, żeby nakręcić coś na zewnątrz. Czyli z jednej strony potrzebuję rutyny ale z drugiej chcę jej uniknąć.

Wydaje mi się, że w życiu jest to dość częste: z jednej strony coś się chce, a z drugiej strony nie. Równocześnie.

Nie uważam, żeby rutyna była czymś złym... Wręcz przeciwnie, uważam, że rutyna jest czymś dobrym, kiedyś na vlogu o tym mówiłem - rutyna jest sygnałem ambicji; wskazówką, że osoba, która się za coś zabiera ma ochotę to skończyć. Ciężko jest dokonać w życiu zmiany, jeżeli nie obuduje się tego jakąś rutyną, codziennie powtarzaną czynnością.

Większość fajnych rzeczy powstaje z takiego uporczywego powtarzania codziennie (albo co jakiś niewielki okres czasu) tych samych czynności. Z jednego biegania raz na jakiś czas nic nie wynika; natomiast jeżeli wyjdziesz pobiegać codziennie, to za pół roku, za rok, za dwa lata napewno zobaczysz jak Ci się poprawiła kondycja. Jak waga spadła, jak mnóstwo innych rzeczy się stało. Wszystkie zmiany najłatwiej jest przeprowadzić małymi kroczkami.

Opowiadam tak o zmianach, bo używam aplikacji, która mi sprawdza ile czasu różne rzeczy robię i wyszło mi, że od 191 dni jestem na diecie bezwęglowodanowej. Nieźle, 191 dni to ponad pół roku! Już od pewnego czasu nawet nie zwracałem na to uwagi, a pamiętam jak trudno mi było przez pierwsze tygodnie.

Zmiany są możliwe, najlepiej wprowadzane powoli. Krok po kroku.