Rozmowa rekrutacyjna

Moja koleżanka była niedawno na rozmowie o pracę dotyczącej objęcia stanowiska dyrektorskiego w pewnej międzynarodowej firmie. Od CEO firmy i zarazem jej potencjalnego nowego szefa usłyszała podczas tej rozmowy takie teksty:

  • "będzie Pani mogła zatrudnić sobie młodego przystojnego asystenta, aczkolwiek nie wiem co na to Pani mąż";

  • "teraz pracuję do 20h00, jak Panią zatrudnię to Pani będzie siedziała w biurze wieczorami";

  • "pracuje się u nas w atmosferze stresu, gdyż często dostajemy z centrali niezrozumiałe polecenia i informacje";

  • "spotkamy się jeszcze z innymi kandydatami, jeśli każdy powie to samo co Pani, to wtedy się zastanowimy czy to faktycznie zły pomysł" (w kontekście dyskusji o organizacji pracy i podziale obowiązków w dziale, w którym koleżanka będzie zatrudniona).

Jak myślicie, czy powinna dalej rozważać pracę w tej firmie? Poproszę o porady w komentarzach - w przyszłym tygodniu uzupełnię ten wpis o własny komentarz.


[13 września 2016 r.]

Obiecany komentarz

Jak wszyscy komentujący słusznie doradzili, koleżanka oczywiście nie powinna rozważać pracy w tej firmie (chyba że jest naprawdę bardzo, bardzo zdesperowana), gdyż powyższe teksty wskazują na:

  • Organizacyjne dno w tej firmie - otwarcie przyznają się już na rekrutacji, że pracuje sie u nich w stresie. Uciekaj, to znaczy że panuje tam totalny chaos i mobbing. W ogóle nie warto wysyłać papierów na ogłoszenia, w których jest zawarte cudowne zdanie "praca pod presją czasu w szybko zmieniającym się otoczeniu biznesowym", bo to inaczej ujęte "mamy złą organizację, nie potrafimy wymyślić dobrych procesów i mamy za mało ludzi do pracy, ale nie chcemy zatrudniać". Każdy średnio rozgarnięty wie, że dzisiejsze otoczenie biznesowe zmienia się szybko, ale to nie znaczy że nie można pracować w dobrze zorganizowanym miejscu z normalnymi ludźmi.

  • Kompletny brak kultury szefostwa - komentarz o asystencie dotykający sfery prywatnej kandydatki, potem komentarz wskazujący na nieszanowanie prawa pracownika do wyjścia z pracy o normalnej porze - jeśli już na rekrutacji, w sytuacji w której pracodawca stara się przecież zaprezentować od jak najlepszej strony, aby zrekrutować najlepszych pracowników z rynku, padają takie teksty, to tylko zastanów się co się będzie działo jak już będziesz tam pracować? Masakra.

  • Nonszalancję i brak znajomości prawa - na rekrutacji nie powinny być poruszane tematy związane z życiem intymnym kandydata do pracy, a w szczególności być komentowane takie sprawy jak: stan cywilny, plany odnosnie posiadania dzieci, orientacja seksualna, wiara.

  • Beznadziejną organizację pracy w firmie oraz brak przemyślanych procesów i procedur. Praca do 20h00, serio? Praca w weekendy może też? A może w ogóle praca non-stop? Heloł? Człowiek i tak nie jest bardziej produktywny niż przez 5-6h dziennie, więc to wskazuje tylko na złą organizacje pracy i to, że ludzie w tej firmie zajmują się "bullshitem" zamiast realizować zadania, które ich zbliżają do jakichś konkretnie określonych celów. Nie warto marnować życia na pracę w organizacji, która nie potrafi sobie wytyczyć celów, a potem do nich dążyć. Nie warto marnować życia na pracę w organizacji, która nie szanuje ludzi. Ludzie potrzebują wolnego czasu, aby go spędzić na zajmowaniu się swoimi zainteresowaniami, z rodziną albo na uprawianiu sportu - bez tego nigdy nie będą produktywni i kreatywni w pracy, nigdy. Pokaż mi kogoś, kto realizuje nowatorskie projekty będąc jednocześnie w samym środku burzliwego rozwodu? Albo próbując jednocześnie wyciągnąć swoje dziecko z uzależnienia od narkotyków.

  • Brak szacunku między współpracownikami i między firmami stanowiącymi oddziały tej organizacji. No bo jak inaczej odebrać krytykowanie centrali za niezrozumiałe komunikaty? Zastanówmy się. Nawet jeśli to prawda, to jest to dowód albo na średnio rozgarniętych ludzi w Polsce (nie rozumieją), albo na źle zorganizowaną komunikację centrali (nie umieją przekazać komunikatu). Tak czy siak, oba problemy są do rozwiązania i absolutnie nie powinny nigdy być omawiane podczas rekrutacji, chyba że jest rekrutowany doradca do spraw rozwiązania tych problemów komunikacyjnych w firmie :). Wygląda to jednak bardziej na typowe dla polskich januszy biznesu odcinanie się od części organizacji i zwalanie winy za własne lenistwo i brak umiejętności prowadzenia projektów na mityczną "złą centralę". Żal życia na takich "menedżerów" i takie stosunki między współpracownikami tej samej organizacji.

  • Kompletny brak szacunku do kandydatki (znowu!) - jeśli na spotkaniu o pracę potencjalny pracodawca mówi Ci wprost, że spotykają się z innymi kandydatami, to: (i) albo wziął Cię za debila, bo uważa, że tego nie wiesz, (ii) albo wziął Cię za debila, bo naiwnie myśli, że skłoni Cię tym tekstem do zmiany stanowiska negocjacyjnego. Nie marnuj życia, są fajne firmy, w których pracuje się z normalnymi ludźmi w dobrych warunkach i które na wejściu nie biorą Cię za debila.