Być może wydaje Ci się, że nie da sie zarządzać ludźmi nie podnosząc na nich głosu. Może kiedyś Twój starszy kolega sprzedał Ci wątpliwej jakości "mądrość" w rodzaju "jak nie nakrzyczysz, to nie będziesz miał dobrych rezultatów" albo "na pracowników narodowości X należy krzyczeć, bo inaczej są leniwi i nic nie da się z nimi załatwić".

Jaki komunikat wysyłasz?

Jeśli krzyczysz na pracowników, to świadczy tylko i wyłącznie o jednym - jesteś kiepskim menedżerem, który nie radzi sobie ze swoją rolą.

Jeśli wydaje Ci się, że musisz podnieść głos, to tak naprawdę oznacza, że wcześniej nie przekazałeś wystarczająco jasno i precyzyjnie komunikatu lub też swoich oczekiwań odnośnie tego, co ma być zrobione, jak i na kiedy.

Zły manager

Krzyk jest dowodem Twojej marnej organizacji, słabych umiejętności komunikacyjnych i kiepskich umiejętności radzenia sobie z własnymi emocjami. Jest też dowodem na Twoją niedojrzałość.

Wiesz, że napisano dziesiątki tysięcy książek na ten temat, a książka Roberta Suttona z 2010 roku została bestsellerem New York Times, The Wall Street Journal i Businessweek? Jej tytuł brzmi "The No Asshole Rule", a jeśli nie wiesz o jej istnieniu albo nie czytałeś jej, to nadrób zaległości. Zostaniesz w niej nazwany tysiące razy dupkiem, jeśli oczywiście wciąż uważasz że na pracowników można krzyczeć.

Jaki efekt osiągasz?

Czy zastanawiałeś się kiedyś jakie konsekwencje ma krzyczenie na pracowników? Opowiem Ci.

Na początku, ludzie poczują się zaatakowani i poniżeni. Potem włączy się mechanizm racjonalizowania tego, co się stało (Może faktycznie coś spieprzyłem? Mam szefa-agresora, ale przynajmniej koleżanki i koledzy z zespołu fajni!). Minie kilka godzin od tego zdarzenia, a ludzie jednak dalej będą się czuli poniżeni. Owo poczucie poniżenia będzie się krystalizowało i wyostrzało z czasem.

Jutro też tak się będą czuli, bo to nie mija - to uczucie trwa czasem miesiącami.

Poniżenie

Dlaczego? Pomijając już samą formę emisji komunikatu, jaką wybrałeś, bardzo często niestety również "zapominasz" w takiej sytuacji zamknąć wcześniej drzwi do swojego gabinetu lub też krzyczysz na pracownika na korytarzu, na recepcji albo w innym uczęszczanym przez resztę pracowników firmy miejscu.

Pół firmy słyszy jak wrzeszczysz na podporządkowanego Ci hierarchicznie człowieka. Używasz przy tym zazwyczaj mało merytorycznie konkretnych, za to jednoznacznie oceniających odniesień do charakteru lub też uczuć owego człowieka. Nie dajesz pracownikowi szans obrony, bo wybranie krzyku jako wehikułu komunikatu zamyka zazwyczaj zupełnie możliwość dyskusji. Pracownik ma Cię przekrzykiwać? Serio!?

Czego się nie dowiesz?

Gdybyś normalnie porozmawiał, zdobyłbyś cenne informacje.

Dowiedziałbyś się dlaczego pracownik zrobił to, co zrobił. Poznałbyś motywy jego działania, jego rozumowanie, co nim kierowało. Miałbyś szansę go zrozumieć.

A tak nie poznasz, nie zrozumiesz. I nie mów mi, że masz to gdzieś, że wiesz jak jest, albo że ta wiedza nie jest Ci do niczego potrzebna. Jest potrzebna i tracisz ogromnie, jeśli regularnie Cię omija.

Twój krzyk wcale nie sprawi, że ten człowiek będzie lepiej pracował w przyszłości. Nie sprawi też, że będzie lepiej prowadził powierzony mu projekt.

Twój pracownik po prostu będzie się czuł przez Ciebie poniżony - poniżony przez szefa, przez silniejszego w hierarchii w firmie.

Najsłabsze ogniwo

Następnym razem jak będzie miał do wyboru wyjść z pracy i zostawić zespół z problemem albo zostać kwadrans dłużej i dokończyć pracę - wyjdzie.

Gdy kolega go spyta czy warto aplikować na stanowisko handlowca do Waszej firmy, odradzi mu ten krok, opowiadając jak szef odnosi się do pracowników. Twoja firma straci okazję do zatrudnienia ponadprzeciętnie dobrego handlowca.

W końcu, gdy zadzwoni headhunter i zaproponuje pracę na tym samym stanowisku, za te same pieniądze, w konkurencyjnej firmie, skrzyczany pracownik zada tylko jedno pytanie: "czy szef mojego nowego zespołu krzyczy na swoich pracowników"? Jeśli odpowiedź padnie szybko i będzie brzmiała wiarygodnie "nie", już będzie kupiony. I to będzie tylko i wyłącznie Twoja wina, że odejdzie wcale nie na "bardziej zieloną trawę".

Na razie, w krótkiej/średniej perspektywie, Twój krzyk sprawi co najwyżej, że ze strachu przed kolejnym poniżeniem ów pracownik będzie wysyłał do Ciebie więcej maili, upewniając się w większej ilości przypadków - aby ograniczyć ryzyko kolejnej agresji i kolejnego poniżenia.

Twoim krzykiem wyhodujesz sobie zatem niesamodzielnego, namolnego, mało lojalnego pracownika, który będzie miał głęboko w dupie rozwiązywanie problemów dla Ciebie - będzie tylko czekał na okazję do odpłacenia Ci się w jakiś perfidny sposób, jednocześnie będąc najłatwiejszym do podkupienia pracownikiem w Twojej organizacji.

Wciaż wydaje Ci się, że warto?