Minimalizm w biznesie

JRK VLOG #048

Parę razy mówiłem na vlogu, że odpowiedzią na dużo, dużo problemów i wyzwań w życiu może być minimalizm.

Podzielę się z Wami dzisiaj moimi doświadczeniami biznesowymi, a mam takowe.

Studio nagrań

Osiem lat temu założyłem studio nagraniowe. Dlaczego? Dlatego że tak naprawdę od zawsze grałem w zespołach muzycznych, robiłem muzykę, pisałem swoją muzykę i naturalną konsekwencją tego było rozszerzenie działalności twórczej o umiejętności pozwalające na zarejestrowanie muzyki, wyprodukowanie jej i przygotowanie dobrego brzmienia.

To z jednej strony wynikało trochę z tego, że ciężko jest znaleźć ludzi, którzy tak samo dobrze jak my sami zrozumieją, jak chcemy zabrzmieć, z drugiej chodziło też o to, że w ten sposób łatwiej się pracuje. W momencie kiedy się pisze muzykę, wiedząc już mniej więcej, jak ona zostanie wyprodukowana, jak będzie brzmiała, inaczej się ją pisze po prostu. To było dla mnie takie uzupełnienie umiejętności.

Na samym początku działalności zastanawiałem się, co zrobić, w jaki software i w jaką infrastrukturę do nagrań w ogóle wyposażyć to studio. I tutaj dam Wam taką radę, która sprawdzi się nie tylko w studiu nagraniowym, ale ogólnie w każdym biznesie, mianowicie: minimalizm – najważniejsze słowo. Najważniejsze słowo w działalności gospodarczej, w jakiejkolwiek działalności.

Minimalizm!

Myślę, że w zakresie biznesu i myślenia o cechach, które nasz biznes będą określały, minimalizm powinien być bardzo, bardzo poważnie rozważony i moim zdaniem to powinna być główna cecha i główne kryterium, którym się będziemy kierować.

Gdy założyłem studio nagraniowe, to właśnie nie zastanowiłem się nad tym za bardzo. Po prostu wyposażyłem je w sposób najlepszy, w jaki wtedy mogłem. Minimalizmu nie brałem pod uwagę i to był błąd. Z perspektywy ośmiu lat wiem, że najlepsze, co mógłbym wtedy zrobić, to wyposażyć to studio w sposób minimalny.

Wnioski

Wdrożę w studiu minimalizm teraz - lepiej późno niż wcale. Narzędziem, na którym będę nagrywał, będzie wielościeżkowy magnetofon taśmowy. Dlaczego? Bo to od razu odsieje z puli moich klientów osoby, które przychodzą do studia i nie potrafią grać albo nie potrafią zagrać utworu, który chcą nagrać. Żeby nagrywać na taśmę wielościeżkowo, trzeba być bardzo dobrym muzykiem. I nie chodzi o to, że należy być wirtuozem, ale trzeba być przygotowanym do nagrania.

Popełniłem jeden dość duży błąd: wyposażając to studio nagraniowe, mianowicie uwierzyłem koledze, który mi mówił „słuchaj, wyposaż to studio w Pro Toolsa, będziesz miał wtedy zlecenia z całego świata, będziesz pracował na najlepszym softwarze, który ci otworzy wszystkie drzwi”. I ja go kupiłem, pracowałem na nim i robię to do dziś.

Dzisiaj z perspektywy ośmiu lat powiem Wam tak: absolutnie nie powinienem był go kupować. Dlaczego? Ponieważ kupno Pro Toolsa do studia nagraniowego to jest dowód na tchórzostwo właściciela tego studia.

WTF!?

W ogólwe co to ten Pro Tools? Dlaczego ludzie na całym świecie od nastu lat go używają? Z jednego bardzo prostego powodu. To jest software, który umożliwia muzykom mylenie się dowolną ilość razy. Umożliwia artystom przyjście na sesję nagraniową nie do końca przygotowanym, nieumiejącym wykonać dobrze utworu, mającym braki techniczne, warsztatowe itd. I ten Pro Tools bardzo, bardzo dużo załatwia. Można mieć 200 ścieżek w sesji nagraniowej, nakładać mnóstwo różnych rzeczy jedną na drugą. Nie tylko Pro Tools to umożliwia, ale on jest takim najwygodniejszym narzędziem do tego.

To jest jedna z najgorszych strategii, jaką można obrać i w studiu nagraniowym, i w jakimkolwiek innym biznesie. Nie można wychodzić z założenia, że przyjdą do nas klienci, którzy będą beznadziejni. Bo nigdy, naprawdę nigdy przyjemności nie sprawi działalność gospodarcza opierająca się na tym, że będzie to współpraca z klientami, których nie będziemy szanowali. No chyba że jest to działalność gospodarcza doradcza na zasadzie

ja panu pokażę, jak być dobrym muzykiem i jak się nauczyć śpiewać, bo na razie pan nie umie.

Argumenty

Po pierwsze dla żadnego zespołu ani artysty, który u mnie nagrywał, to, że mam Pro Toolsa, nie robiło żadnej różnicy. Mógłbym mieć cokolwiek: Reapera, Cubase’a, Nuendo… Tak samo by u mnie nagrywali, bo przychodzili po to, żeby pracować ze mną, a nie z moim softwarem.

Po drugie nie wolno wyposażać się w narzędzia, które będą sprawiały, że beznadziejny klient będzie się czuł lepszy, niż jest w rzeczywistości. Nie wolno. To jest zabronione, bo to sprawia, że później my jako właściciele biznesu czujemy się źle.

Jaka jest najlepsza strategia w przypadku studia nagraniowego? Analogowy stół mikserski i wszystko nagrywane na magnetofon taśmowy wielościeżkowy. Dlaczego? Bo jak muzyk przyjdzie do takiego studia i nie będzie umiał zaśpiewać swojego utworu, zagrać go, to po prostu nie nagra, bo to się inaczej nie uda. I od dziś będę pracował w taki sposób w swoim studio.

Jestem przekonany, że taki minimalizm w biznesie w każdym typie działalności zawsze zrobi więcej dobrego niż złego. Jeżeli zastanawiacie się np. jaki sklep otworzyć, to lepiej na tym wyjdziecie, jeżeli będzie on oferował niewielką ilość towarów, ale będą to specyficznie wyselekcjonowane towary. Jeżeli otwieracie jakąś profesjonalną działalność doradczą, to lepiej na tym wyjdziecie, jeżeli będziecie doradzać w jednej bardzo specyficznej działce, a nie we wszystkich, jakie jesteście sobie w stanie wyobrazić. Jeżeli jesteście posiadaczami biznesu innego niż studio nagraniowe albo w ogóle zastanawiacie się nad tym, żeby otworzyć jakąś firmę, pamiętajcie jedną rzecz: bardzo ważny jest minimalizm.

Minimalizm wnosi wartość

Powinno być tak, że Wy, Waszą pracą, jak najwięcej wartości wniesiecie do tego, z czym przyjdzie do Was klient. Jeżeli do Was przychodzi klient, który chce być wokalistą, a nie umie śpiewać, to nie należy go korygować softwarem, tylko należy mu powiedzieć

słuchaj, stary, chcesz śpiewać? Świetnie, tu ci dam namiar na kogoś, kto cię tego nauczy, kto jest świetnym coachem wokalnym. Popracuj z nim parę czy paręnaście miesięcy i wróć do mnie wtedy.

Chodzi o to, żeby sobie wypracować markę takiego minimalisty, który mówi

przyjdź do mnie, jak będziesz gotowy. Ja jestem gotowy, czekam na ciebie.

Tego Wam życzę.