JRK VLOG #043

Opowiadałem Wam niedawno, że każdy powinien mieć stronę WWW i że to jest ważne dla Waszej marki osobistej i komunikowania wartości, które dla Was są ważne.

Jednym z elementów dbania o swoją markę osobistą jest odpowiednie używanie kanałów w social media celem przekazywania właśnie tych wartości. W Polsce takim głównym kanałem social media będzie Facebook, bo najwięcej ludzi w Polsce siedzi tam. A Facebook ma to do siebie, że zasadniczo przycina zasięgi, czyli to, ile osób widzi, co opublikowaliście. Zależnie od tego, jaka aplikacja to publikuje i co znajduje się w tym poście, który publikujecie, czy to jest:

★ link do jakiejś strony konkretnej, czy też

★ obrazek, a może

★ natywny klip wideo uploadowany na fejsa.

Dla przykładu: ja robię coś takiego, że swoje vlogi publikuję równolegle o tej samej porze we wtorek, czwartek i sobotę zarówno na YouTubie, jak i natywnie na Facebooku. Dlaczego tak robię? Dlatego że jeżeli opublikowałbym link do YouTuba na Facebooku, to z 6500 ludzi, którzy kliknęli „like” przy mojej stronie na Facebooku, zobaczyłoby ten post może 200, może 400 osób – strasznie mało. A jeżeli wrzucam natywnie na Facebooka wideo, to ten post zobaczą dwa tysiące osób – dziesięciokrotna różnica.

Automatyzacja publikacji na Fejsie

Z pomocą mogą nam przyjść aplikacje, które pomagają automatycznie postować, czyli publikować na Facebooku z automatu. Jedna z nich nazywa się MeetEdgar, a druga – CoSchedule. Różnice między nimi są niewielkie, bo CoSchedule np. sam sobie dobiera, kiedy zapostować na jakim kanale social media, a Edgar tego nie potrafi w ogóle. Poza tym one działają tak, że tworzymy sobie bibliotekę wpisów i możemy ustalić kalendarz publikacji z opcją ponownego używania dawno niepostowanych treści. Jest to szczególnie przydatne jeśli tworzymy wpisy, które są w miarę uniwersalne i nie tracą ważności po tygodniu.

To, co jest ponadprzeciętnie fajne w Edgarze – bo oba narzędzia są płatne – to jest coś takiego, że za tę podstawową opłatę wszystkie nasze posty, które kiedyś były w Edgarze umieszczone i zapostowane za pośrednictwem tej aplikacji, wracają automatycznie do takiej puli zwanej biblioteką. I jeżeli mamy slot na publikację contentu w danej kategorii i nie zaprogramujemy niczego nowego, to Edgar automatycznie wylosuje sobie z tej puli jakiś stary post, który już dawno nie był publikowany na tym kanale social media, i go zapostuje. Czyli jeżeli zapomnimy coś zapostować albo zrobi się chwilowa dziura w nowym contencie, który produkujemy, to Edgar to załatwi. CoSchedule też to potrafi, ale trzeba dokupić dodatkową usługę za tyle samo, ile wynosi cena usługi głównej. Czyli podstawowy pakiet CoSchedule kosztuje 30 USD, a ta możliwość repostowania – kolejne 30 USD.

Zasięgi bardzo różne

Testowałem przez tydzień CoSchedule, bo wcześniej używałem MeetEdgar. I powiem Wam szczerze, że są dosyć poważne różnice w zasięgach. Post, który publikowałem za pomocą MeetEdgar, zazwyczaj – jeżeli miał link – docierał do 600–800 osób. Jeżeli tego linku nie miał, tylko to był obrazek, to potrafił nawet do 1200 osób dotrzeć przy ilości fanów u mnie na fanpage’u 6500. To jest niezły wynik. Gdy testowałem CoSchedule, zasięgi były o wiele gorsze. Linki docierały do 400 osób, obrazki do 600, czasami 800. Nie wiem, dlaczego tak jest. Może dlatego, że MeetEdgar jest aplikacją bardziej niszową jednak?

Zostaję przy ośmiornicy

Biorąc pod uwagę zasięgi oraz automatyczne repostowanie, MeetEdgar z mojego punktu widzenia jest lepszym narzędziem i to jest to narzędzie, którego dalej będę używał.

Jeżeli Wy korzystacie z takich narzędzi – bo są jeszcze Buffer i inne, których nazw w tej chwili nie pamiętam – to dajcie znać, co Wam się sprawdza, jakie macie strategie i jak wyglądają Wasze kalendarze publikacji!