JRK VLOG #032

Dzisiaj będzie o esencjalizmie. A właściwie o priorytetach.

Brak liczby mnogiej

W książce "Essentialism" Greg McKeown opowiada taką fajną historię, z której ja osobiście nie zdawałem sobie nigdy sprawy, a mianowicie, że słowo „priorytet” istniało do XIX wieku wyłącznie w formie pojedynczej. Dopiero w XIX wieku, jakby chcąc trochę zakrzywić rzeczywistość w okresie rewolucji przemysłowej, zaczęto używać słowa „priorytety” – w liczbie mnogiej.

Chciałbym Was dzisiaj zachęcić do tego, żebyście mieli jeden priorytet, a konkretnie:

★ jeden na cały rok i

★ jeden na dany dzień.

Czyli, zamiast budować takie strasznie długie listy to-do składające się z miliona różnych rzeczy do zrobienia, żeby się zastanowić i każdego dnia wybrać sobie jedną sprawę, która będzie najważniejsza. Wystarczy, że wykonamy tylko ją w danym dniu i dzień uznacie za udany. Chociażby wszystko inne miało potoczyć się zupełnie nie tak, jak my chcemy, ta jedna rzecz sprawi, że uznamy, że ten dzień będzie w porządku, że będzie produktywny, że osiągnęliśmy to, co chcieliśmy osiągnąć.

Rzecz najważniejsza i kilka pomniejszych

Jeden cel na rok, jeden priorytet na dany dzień.

Oprócz tego sugerowałbym jeszcze wybrać sobie od czterech do sześciu mniejszych rzeczy, rzeczy mniej ważnych, które danego dnia być może zrobimy. To powinny być takie rzeczy, że jeżeli ich nie zrobimy, to nic się strasznego nie stanie. Możemy je przekładać na jutro, pojutrze lub kolejne dni.

Najważniejszy i jedyny priorytet danego dnia powinien natomiast być tą rzeczą, którą zaczniemy robić od razu z samego rana.

I tyle, to jest tak proste - spróbujcie.

Dlaczego mniej znaczy lepiej?

Z tradycyjnie pojmowanymi priorytetami w liczbie mnogiej zazwyczaj jest tak, że gdy będę mieć 20 priorytetów, np.realizuję równocześnie 20 projektów, to w każdym z tych projektów jakoś tam sprawy będą szły do przodu. Lecz nie oszukujmy się: każdemu z tych projektów trzeba poświęcić czas. Tego czasu każdy z nas ma tylko 24 godziny na dobę. Nie da się go rozmnożyć ani kupić więcej.

Upychając w tych 24 godzinach:

★ życie rodzinne,

★ jedzenie,

★ spanie i

★ 20 projektów,

w każdym z tych projektów tak naprawdę posuniemy się do przodu o milimetr.

Gdybyśmy wybrali sobie do realizacji jeden projekt, poświęcając mu tyle samo czasu, co tym dwudziestu, to posuniemy się w nim do przodu nie o milimetr, tylko o 20 mm, czyli o całe 2 cm, a to już jest nieźle.

1-3-5

Jest też taka metoda trochę spokrewniona z tym, o czym pisze Greg McKeown, która nazywa się „jeden, trzy, pięć”. Danego dnia definiujemy najważniejszy cel, później trzy trochę mniej ważne i pięć jeszcze mniej ważnych. Jest nawet sympatyczna aplikacja webowa na stronie www.135list.com, która pozwala tak zaplanować sobie dni.

Więc powodzenia! Życzę Wam wszystkiego dobrego w realizowaniu Waszego jednego priorytetu i dajcie znać w komentarzach jak Wam idzie!