JRK VLOG #038

Porozmawiamy dzisiaj o innowacji i o tym, czy tak naprawdę jesteście gotowi na to, żeby ją przyjąć. Zaadoptować. Krótko mówiąc: czy jesteście gotowi na innowację?

Zwróćcie uwagę na to, w 2010 r., kiedy social media dopiero "zaczynały się na poważnie" i ludzie zaczynali się tym zajmować - również na poważnie - jak wiele było głosów mówiących, że

to jest bez sensu, to się nie uda. Tak jak Myspace po trzech latach (2008 - 2011) umarł, tak samo Facebook też może umrze, więc nie warto tam pchać pieniędzy, nie warto brać pod uwagę w ogóle tych narzędzi społecznościowych w promowaniu swojej marki, w robieniu marketingu firmy itd.

Ciekaw jestem, co w tej chwili myślą te osoby, które wtedy tak mówiły. Oczywiście rozumiem, że są takie branże jak

★ firmy medyczne;

★ banki, albo;

★ kancelarie prawne;

gdzie to się dzieje trochę wolniej i otwieranie się na klienta poprzez social media idzie wolniej, ale te wszystkie firmy i sektory zostaną nieuchronnie również objęte dialogiem z klientem poprzez kanały social media.

Telewizja i inne momenty przejścia

Wyobraźcie sobie taką akcję. Są lata 50., jeszcze 10 lat temu tylko niektóre rodziny w Stanach Zjednoczonych posiadały telewizor. W tej chwili połowa Amerykanów już ma w domu telewizor. Co wtedy myśleli sobie goście od radia, czyli od tego medium, które było najważniejszym wtedy miejscem przekazywania

★ newsów;

★ kultury;

★ sprzedaży reklam również;

krótko mówiąc, robienia biznesu? Co oni sobie wtedy myśleli? Myśleli, że już właśnie są zdejmowani z piedestału czy może myśleli sobie: „zróbmy coś w takim razie z tą telewizją, skumamy się z tymi gośćmi z telewizji po to, żeby robić biznes razem”. Ciekaw jestem.

Tak naprawdę w latach 90. to się powtórzyło, wtedy pojawił się Internet. I później jak się Web 2.0 zrobiło, znowu pojawiło się coś nowego - to musiały być bardzo ciekawe czasy, te momenty przejścia.

Na czym się oprzeć?

W jaki sposób powinno się tak naprawdę stawiać siebie i wyrażać swoje opinie w sytuacji, kiedy na rynku pojawia się coś nowego? Kiedy nie ma skąd wziąć opinii czy to jest użyteczne czy nie? Czy jest fajne czy nie?

Dla przykładu: zacząłem używać Snapchata w momencie, kiedy wszyscy wokoło mówili, że to jest po prostu komunikator dla nastolatków, którzy sobie nagie zdjęcia chcą przesyłać wzajemnie, bo one znikają, jak się je raz obejrzy. Od tamtego czasu Snapchat urósł 20-krotnie, bardzo dużo marek i influencerów na świecie go używa. Zrobił się z tego zupełnie uniwersalny kanał. A ci młodzi ludzie, do których pierwotnie był kierowany komunikator, już właściwie się przekierowali zupełnie gdzie indziej, tzn. jest ich tam wciąż na tym Snapie dużo, ale to już nie jest komunikator tylko i wyłącznie dla młodzieży.

Gdy się pojawiło Web 2.0, Facebook, to tak samo ludzie z mediów tradycyjnych, z agencji reklamowych, którzy pakowali tak naprawdę swoje reklamy do telewizji, do radia, do drukowanych czasopism, musieli się na początku zastanawiać: „kurczę, co to takiego ten Facebook? O co chodzi?”. Z biegiem czasu okazało się, że coraz więcej tych budżetów marketingowych jest kierowanych do Internetu, właśnie do mediów społecznościowych.

Standardowa reakcja

No to jak to jest? Jeżeli się pojawia coś nowego w Twojej okolicy, to czy pierwszą Twoją reakcją jest wrogość, takie:

nie, ja tego nie znam, nie, ja tego nie rozumiem, ja się nie zastanowię, czy to mi się przyda, czy nie, i w jaki sposób może mi się to przydać,

czy wręcz odwrotnie, jak pojawia się coś nowego, to od razu zapalasz się, mówisz:

o kurde, to jest super!?

Nie ma tak naprawdę jednej dobrej zasady, ale wydaje mi się, że lepszą standardową odpowiedzią na innowacje jest entuzjazm, bo zazwyczaj innowacyjne rzecz są piękne jak się chwilę zastanowić. To, że jako gatunek ludzki jesteśmy w stanie wymyślić coś takiego jak Internet, Facebook, to naprawdę wielkie rzeczy: bo to zmienia to, jak się komunikujemy jako ludzie. To zmienia to, w jaki sposób reklamujemy nasze biznesy i jak zachodzą interakcje międzyludzkie.

Pragmatyzm

Za każdym razem, jak się jakaś innowacja pojawia, to nie wiadomo na początku, czy to się sprawdzi, czy ludzie będą chcieli tego używać, czy nie. To jest normalne. Bardzo dobrym standardowym zachowaniem jest jednak entuzjazm i próba zastanowienia się:

no dobrze, jak ja w swoim życiu mogę tego użyć?.

Jeżeli okaże się, że ta innowacja się nie sprawdzi, nie będzie zaadaptowana przez wszystkich i nie zrobi się uniwersalna, to najwyżej po prostu przestaniecie tego używać.

Kiedyś było coś takiego jak Myspace, ludzie tam siedzieli i gadali, a później się pojawił Facebook i ludzie z Myspace’a przeszli na Facebooka. Nic złego się nie stało. Wszyscy przeżyli. To, że Myspace nie wykorzystał wtedy potencjału, który miał – no szkoda. Ale wykorzystał ten potencjał Facebook.

Strach jest złym doradcą

Wrogie podejście na zasadzie

o nie, w moim biznesie to nie przystoi mieć stronę na Facebooku

albo

to nie przystoi się reklamować na YouTubie

to jest tak naprawdę powiedzenie wprost i publicznie:

słuchajcie, ludzie, ja się boję, ja nie wiem, co to jest, ja tego nie rozumiem, ja odczuwam strach.

Ponieważ odczuwam strach, to się od tego dystansuję. Jeśli jest się szefem firmy, jeżeli ma się na sobie odpowiedzialność za rozwój biznesu, to nie powinno się reagować strachem.

Wszystkie firmy, które mówiły w 2010, że nie będą wydawały budżetów marketingowych w Internecie, w tej chwili po prostu je tam wydają. Oczywiście rozumiem, że telewizja jeszcze prędko nie umrze, radio też, ale Internet już jest na równi z nimi kolejnym kanałem promowania swojej działalności.

Jeśli ktoś zainwestował w 2010 r. w relacje ze swoimi klientami poprzez kanały social media, dzisiaj jest już wielki. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wtedy można było zbudować niesamowitą markę na czymś takim.

Więcej social media, więcej entuzjazmu

Myślę, że dzisiaj w Polsce wciąż jeszcze na to jest bardzo, bardzo duże miejsce, że Polacy wciąż jeszcze boją się social media, a szczególnie jeśli chodzi o ich zastosowanie przy budowaniu marki osobistej albo przy budowaniu po prostu strategii marketingowej przedsiębiorstwa. Bardzo mało widzę kancelarii prawnych próbujących komunikować się przez social media. Mało widzę kancelarii, które w ogóle mają profile social media w jakiś sposób żywe, zasilane contentem, a powinny mieć! O ile w 2017 r. w Stanach wszyscy to zrozumieli, o tyle jeszcze w Polsce nie wszyscy.

Więc jeżeli chcesz być awangardzistą, obierz jako cel biznesowy na 2017 r. to: spróbuj używać więcej social mediów w komunikacji i w marketingu swojej firmy albo swojej marki osobistej.

Zachęcam Was gorąco do tego, żeby innowacje przyjmować z entuzjazmem. Najwyżej niektóre z nich nie sprawdzą się i po prostu zmienicie nieco narzędzia, których używacie. Ale ten pierwotny entuzjazm sprawi, że kreatywnie się zastanowicie, do czego ta nowa rzecz może Wam się przydać.

A to już bardzo, bardzo dużo.