Dopamina

Zapewne byłbyś zszokowany widokiem dwunastolatka z półlitrówką wódki w ręku, ale to żaden problem, że ów dzieciak chodzi z nosem w feedzie Facebooka.

Zdajesz sobie sprawę, że to, co dziś stało się integralną częścią naszego życia, czyli social media, bazuje na tych samych mechanizmach chemiczno-biologicznych, co… uzależnienie od heroiny?

Brzmi niewiarygodnie? Ale taka jest prawda. Scrollowanie feedu robi z naszym mózgiem to samo, co narkotyki. Każde scrollowanie to shot dopaminy spowodowany nieprzewidzianą gratyfikacją. I siedzimy tak potem, siedzimy i scrollujemy. Żądni kolejnej nowej informacji, ciekawi, co tam jeszcze się wyłoni z dołu ekranu.

To znaczy kto scrolluje, ten scrolluje. Ja przestałem. Kiedy uświadomiłem sobie, że tak to działa. Porzuciłem przeglądanie feedu Twittera, Facebooka i Instagrama. Na dwóch ostatnich publikuję moje treści, wchodzę w interakcje z moją publicznością, ale na tym koniec. Mam zablokowany feed, nie widzę go. Wszystko dzięki rozszerzeniu do przeglądarki internetowej.

Co zyskałem? Spokój ducha i więcej czasu na spacery z córką. Potrzebnej mózgowi dopaminy dostarczam mu biegając. To dużo lepsze uzależnienie. Polecam. Polecam również YouTube, który dostarcza treści w inny sposób. Tu się raczej nie scrolluje, tylko dostaje powiadomienia o nowych publikacjach ulubionych twórców.

Social media, które bazują na scrollowaniu uzależniają i szkodzą analogicznie do narkotyków, które są nielegalne oraz alkoholu i papierosów, które są legalne dla osób dorosłych. Dostęp do Facebooka, Instagramu mają już dzieci. Czy na pewno tak powinno być?

Obserwując jak funkcjonuje dziś młodzież – z głowami pochylonymi na telefonami, z objawami FOMO, w ciągłej potrzebie bycia online, widać, że zapobieganie temu uzależnieniu dziś jest głównym wyzwaniem wychowawczym rodziców. Ciekawie mówi o tym Simon Sinek w wywiadzie przeprowadzonym przez Toma Bilyeu. Polecam.