Android (na mocnym smartfonie) jest wygodniejszy od iOS na iPhonie

Używałem Nokia Communicator'a (gdy Ty ssałeś smoczka, chciałoby się dopisać... zdjęcie poniżej), miałem smartfony Ericsson z systemem Windows Phone i rysikiem (gdy Ty grałeś w węża na Nokii). Używałem Palm Treo, pamiętasz w ogóle coś takiego jak Treo?

Nokia Communicator

Gdy wyszedł pierwszy iPhone używałem Blackberry i śmiałem się z ludzi stojących w nocy w kolejce po smartfona, który nie ma możliwości kopiowania i wklejania, nie mówiąc już o jakimś sensownym multitaskingu. W dodatku nie ma fizycznej klawiatury! Na mojej klawiaturze Blackberry byłem w stanie wtedy w ciemnej sali bez patrzenia na ekran napisać bezwzrokowo emaila o długości kartki A4 - spróbuj to zrobić na jakiejkolwiek klawiaturze ekranowej, życzę powodzenia.

Czasy się jednak zmieniają i ludzie popełniają błędy - tak się stało z Nokią, tak się stało też z Blackberry, które z generacji na generację robiło się co raz mniej fajne, aż w końcu okazało się, że ich appstore jest słaby, a bez aplikacji nie da się żyć (przynajmniej wygodnie...). A nawet jeśli się da, to co to za życie!?

iPhone 4S

iPhone 4S

Po Blackberry Bold 9900 przesiadłem się na iPhona 4S, głownie ze względu na zawartość appstore oraz mając nadzieję na efekt synergii, gdyż od roku miałem już iPada, z którego byłem bardzo zadowolony. Efektu synergii nie było, ale spodobała mi się zawartość sklepu z aplikacjami, udało się też w miarę bezboleśnie przesiąść na klawiaturę ekranową (albo tak mi się wtedy wydawało).

W Blackberry podobała mi się dawniej stabilność systemu oraz jego intuicyjność - oni mieli niesamowitych gości od UX, w czasach gdy nikt inny nie kumał tego co to jest UX i w jaki sposób to może sprzedawać produkty. Pamiętasz klikalne kółko i obok klawisz "wstecz" w Blackberry, który potem skopiowało Sony? Przecież to była rewelacja, można było telefon w pełni sprawnie obsługiwać jedną ręką (jednym kciukiem)! W BBOS każdy kolejny krok przy wykonywaniu jakiejś operacji był podpowiadany przez system, ale w tak bardzo nienarzucający się sposób i tak bardzo intuicyjny, że użytkownik postrzegał to jako ułatwienie i wygodę (czego normalnie nie da się powiedzieć o funkcjach podpowiadanych przez inne systemy operacyjne).

IOS w wersji z czasów iPhone 4S był równie stabilny i też bardzo intuicyjny, więc tu nie było przepaści w przyzwyczajeniu i konieczności dostosowywania się. Dodatkowo, niesamowita ilość i jakość aplikacji w appstore zrobiła swoje. Nagle okazało się, że bloga i stronę www można update'ować z poziomu telefonu. Nagle okazało się, że aparat fotograficzny w telefonie jest 4x lepszy niż aparat fotograficzny. Wow. Dziękuję, nagle zacząłem robić zdjęcia.

iPhone 5S

iPhone 5S

To już był luksus. Aparat fotgraficzny deklasował całkiem konkretne prawdziwe aparaty, a moc obliczeniowa i aplikacje sprawiły, że można było się po raz pierwszy zastanowić nad tym, czy przypadkiem telefon nie może zastąpić laptopa?

IOS był wciąż stabilny, a ilość aplikacji w appstore odpowiednio duża, żeby było fajnie i wygodnie.

Zacząłem zarządzać fanpejdżami na fejsie wyłacznie z telefonu, pocztę też częściej sprawdzałem na telefonie niż na komputerze stacjonarnym. Plakaty reklamujące koncerty mojego zespołu (Thesis) robiłem wyłącznie na telefonie, w taksówce między jednym a drugim spotkaniem albo w rzeczonej trasie koncertowej, między jednym a drugim miastem. Kosmos.

Ludzie z Androidami w tym czasie czekali półtora roku na aktualizację ich systemu oraz zastanawiali się dlaczego ich telefon zaczyna zwalniać po trzech miesiącach użytkowania.

Ludzie z Windows Phone/Mobile zakładali piwniczne wielce elitarne kluby dyskusyjne i odznaczali kredą na ścianie miesiące dzielące ich od opublikowania wreszcie aplikacji Facebook na ich system operacyjny :) Wiele przyjaźni i romansów wtedy się zrodziło w tych dramatycznych i pełnych emocji okolicznościach.

Ludzie czekający od Apple Store na premierę iPhone'a

iPhone 6 Plus

To już był konkret konkretów. Gigant, jak mawia moja półtoraroczna córka :) Ekran tak duży, że przestałem chodzić na spotkania z laptopem i tylko czasami zabierałem ze sobą iPada. Dało się pracować bardzo wygodnie na samym telefonie podłączonym do klawiatury Bluetooth, przy zdziwionych minach kolegów z pracy i kontrahentów. Moc obliczeniowa taka, że po prostu wystawiłem na Allegro mojego laptopa i nie żałowałem, że się tak szybko sprzedał.

A potem nastąpiła powolna degrengolada systemu iOS, której kulminacją była wersja 9.3.2. Ta ostatnia wersja to był już konkretny hardcore i kwintesencja żenady w wykonaniu programistów z Cupertino, ale poblemy zaczęły się o wiele wcześniej - nagle Spotlight Search w iOS 9 przestało wyszukiwać kontakty, chociaż 95% użytkowników tej funkcji szuka za jej pomocą tylko kontaktów. Nagle system zaczął się zawieszać, może nie tak często jak Windows Mobile, ale jednak było to bardzo upierdliwe - wchodziłem na spotkanie i musiałem robić hard reset mojego super-gigant-megaszybkiego-iPhone'a-droższego-niż-niejeden-laptop, żeby dalej móc poprowadzić to spotkanie. No nie...

A potem w 9.3.2 ekran czasami przestawał działać, a po zrobieniu czyszczenia systemu i resetu do ustawień fabrycznych wraz z ręczną instalacją 75 aplikacji, co zajęło mi 3 doby, okazało się, że ekran tym bardziej nie chce działać, a Spotlight Search znów nie chce szukać kontaktów i w ogóle "kurwa mać, mam dość".

Instalacja bety 9.3.3, te same problemy, potem instalacja bety iOS 10, to samo - sorry, ale nie mam czasu poświęcać temu aż tyle czasu, telefon ma mi służyć do usprawnienia pracy, a sprawia mi tylko problemy.

Dodatkowo okazało się, że z każdą iteracją systemu iOS coraz trudniej się pracuje na powiadomieniach systemowych (w zasadzie rzadko kiedy można zrobić coś innego z powiadomieniami niż je odrzucić), co raz większe są problemy z synchronizacją zewnętrznych akcesoriów (zestaw głośnomówiący w aucie się odpina od telefonu, smartwatch też, bo to nie Apple Watch tylko Garmin Fenix 3 - bardzo przepraszam drogie Apple, ale wolę zegarek, który ma wbudowany moduł GPS i działa 10 dni na baterii, a przy okazji elegancko wygląda).

Dość!

Dość

Nie o to chodzi w życiu, żeby się męczyć ze sprzętem. Nie jestem pechowcem, którego akurat jeden model telefonu frustruje - pogooglaj sobie, poszukaj tego co piszą ludzie o iPhonach, nie jestem odosobniony w tych przemyśleniach i ich ewolucji. Po prostu inaczej i bardziej używam smartfona niż większość ludzi na świecie, więc mam wyższe oczekiwania i potencjalnie większe szanse na napotkanie problemów ze sprzętem i oprogramowaniem. Mniej mnie interesują emotikony i udawanie przez iMessage Snapchata, if you know what I mean.

Blackberry Priv z Androidem Marshmallow - dzień dobry!

Pewnego dnia poszedłem do sklepu i kupiłem Blackberry Priv, kartę SD o pojemności 64GB i zrobiłem temu telefonowi od razu upgrade do Androida Marshmallow. I szczęka mi opadła.

Zdecydowałem się na Blackberry ze względu na nostalgiczną miłość do tej marki, fakt że ich telefon jako jedyny na rynku posiada wbudowaną klawiaturę (oraz ekran-żyletę 5,5 cala lepszy niż ten w iPhonach) oraz że ich Android jest prawie czystym systemem takim jak w Nexusach. Jakoś zawsze mnie denerwowały te Samsungowe (czy też LG-kowe) nakładki na Androida.

Blackberry Priv

Fizyczna klawiatura Blackberry była poważnym argumentem za tym modelem telefonu, gdyż moje motto zawodowo-życiowe "komunikacja jest królem" oznacza, iż poświęcam dużo czasu na pisanie różnorakich tekstów (dokumentów, instrukcji, procesów, smsów, emaili, wiadomości na Slacku, itp.), a przy pisaniu tekstów różnica w używaniu klawiatury fizycznej w porównaniu do ekranowej jest taka, jak w książce "Wędrówka pędzla i ołówka" (polecam!) między miotłą Baby Jagi a rowerem ("miotła to jest, powiem szczerze, jak samolot przy rowerze."). Fizyczna klawiatura Blackberry jest najlepszą klawiaturą na świecie w smartfonie. I tyle. Nie daj się nabrać na Siri, Cortanę i dyktowanie głosowe - w więkoszości sytuacji nie chcesz, aby ktoś stojąc obok Ciebie słyszał co dyktujesz swojemu smartfonowi. Wybierzesz pisanie na klawiaturze, bo to bardziej intymne.

Wygoda

Wygoda

Używanie Androida Marshmallow na Blackberry Priv jest wygodniejsze niż używanie iOS na iPhonie. Po prostu. To straszne. To piszę ja, człowiek który nie kupi innego komputera niż Apple, który przez ostatnie trzy lata polecał wszystkim znajomym iPhone'y jako telefony, które nie denerwują. Nie denerwowały do pewnego momentu...

Jak bardzo się świat zmienia, jak bardzo wszystko się może wywrócić do góry nogami w kilka lat, nieprawdaż?

Dziś Android Marshmallow (ale Nougat też, bo to już widać po betach) jest systemem wygodniejszym i bardziej intuicyjnym niż iOS. Pod warunkiem, że działa na bardzo mocnym specyfikacyjnie telefonie (Blackberry Priv, Galaxy Note 5, 1Plus 3, itp.). Zaimplementowany przez Blackberry jest jescze lepszy, trochę dzięki klawiaturze fizycznej (szukanie z ekranu głównego, skróty, speed dial z każdej literki - kosmos), trochę dzięki mądremu wykorzystaniu wyobraźni - np. można jednym kliknięciem zamknąć wszystkie otwarte aplikacje. Mądrze wykonane przełączanie się między ostatnio używanymi aplikacjami za pomocą kafelków - jest tak bardzo wygodne, tak bardzo wygodniejsze niż karuzela w zwykłym Androidzie czy tez iOS.

Android

Powiadomienia w Androidzie Marshmallow to kolejna bardzo wygodna sprawa - w iOS nie dało się pracować na powiadomieniach, właściwie ograniczło się to do odrzucenia wszystkich, czyli nie służyło niczemu.

W Marshmallow po pierwsze widać jaka aplikacja ma jakie powiadomienie (poprzez znacznik gwiazdki Blackberry na każdej ikonie aplikacji, ale to przecież w iOS też jest), po drugie widać to na pasku powiadomień systemowych na górze, po trzecie prawie każde powiadomienie pozwala na wykonanie przynajmniej kilku czynności od razu z poziomu szuflady powiadomień - i to jest genialne. Zadania można odhaczać albo odkładać na później od razu z poziomu powiadomienia, powiadomienie Slacka wyposażone jest w ikonę osoby, która coś nam przesyła (a nie ikonę aplikacji Slack, jak w iOS), dzięki temu wiadomo od razu o co chodzi, kto do nas pisze (ważne przy dużym zespole lub wielu prowadzonych projektach).

Na Androidzie wreszcie pracuję na powiadomieniach i bardzo mi to usprawnia pracę, a sam system przez to jest o wiele mniej frustrujący.

Smartwatch: aplikacja Garmin Connect Mobile podłączona do smartwatcha Fenix3 daje możliwość kontrolowania z poziomu aplikacji jakie powiadomienia wyświetlą się tylko w telefonie, a jakie na zegarku i w telefonie (z pełną synchronizacją - czyli powiadomienie odhaczone na zegarku znika z telefonu). W iPhonie nie było takiej możliwości kontroli - albo każde powiadomienie na zegarku i w telefonie, albo żadne. Dodatkowo, w iPhonie powiadomienie odhaczone na zegarku nie zawsze znikało z telefonu - np. zawsze zostawało powiadomienie o nieprzeczytanym SMSie w telefonie, dzięki czemu SMSa trzeba było najpierw ogarnąć na zegarku, a potem w telefonie. Strata czasu. IPhone dodatkowo bardzo często wymagał włączania i wyłączania aplikacji Garmin Connec Mobile, bo się nie umiał synchronizować albo się zegarek permanentnie odpinał od telefonu.

Nie ma tych problemów na Androidzie, to działa, jest stabilne, synchronizacja zegarek ==> Garmin Connect Mobile przebiega bardzo szybko i stabilnie. Super!

Aplikacje systemowe na Androidzie to ekosystem Googla - niedawno zdałem sobie sprawę, że z ekosystemu Apple używam Find My iPhone i AppStore. Żadnego iCloud, żadnej applowskiej chmury ze zdjęciami, żadnej natywnej aplikacji (siedziały w folderze KOSZ), nawet nie używałem Reminders tylko Todoista. Zdjęcia miałem w Google Photos, emaile i domenę w Google Apps, jako apki kalendarzowej używałem Google Calendar, jako nawigacji używałem Google Maps (a nie Apple Maps, które wciąż nie wie, które drogi szybkiego ruchu w okolicach Warszawy już są otwarte, po kilkunastu miesiącach od ich otwarcia). To wszystko jest wbudowane natywnie w Androida i jedyne co musiałem zrobić to zamienić klienta poczty Gmail na mojego ulubionego CloudMagic'a (MS Outlook na Androidzie niestety nie działa stabilnie, szkoda).

Google Now na Androidzie, poprzez przytrzymanie klawisza "home", jest zawsze pod ręką i działa rewelacyjnie, wskazując czasy dojazdu na poszczególne spotkania, serwując ważne w danym momencie informacje, ostrzegając o zmianach pogodowych, opóźnionych samolotach, itp. To działa rewelacyjnie i Apple ma jeszcze wiele do nadrobienia ze swoją Siri. Oczywiście Google Now umie wyszukiwać głosowo po polsku, Siri wciąż nie potrafi...

Inne udogodnienia o których Apple wciąż nie wie, to:

  • możliwość określenia w jakich sytuacjach telefon ma się nie blokować hasłem - np. w samochodzie podłączony do głośnomówiącego bluetootha albo w domu (poprzez lokalizację GPS lub podłączenie do domowego access pointu WiFi). Rewelacja!

  • możliwość określenia które powiadomienia są priorytetowe i jak się mają zachować jeśli jest włączony np. tryb do not disturb - to jest bardzo wygodne;

  • brak przeszkód w dzieleniu się plikami między aplikacjami - w iOS denerwowało mnie poleganie na deweloperach, żeby móc przesłać np. zdjęcie z Retriki na Slacka; w Androidzie to po prostu działa, można nawet sobie zapisać ulubione ścieżki i skojarzenia dotyczące sharingu;

  • widgety - to mega wygodne móc mieć na ekranie głównym pogodę na najbliższą dobę w ujęciu godzinowym oraz widgety do Audible i podcastów; znów Apple, ucz się!

  • Android jest bardzo ładny i spójny pod kątem UX oraz graficznym: cały koncept Material Design jest bardzo elegancki i fajnie się sprawdza, dodatkowo bardziej logiczne dla dużych telefonów umiejscowienie podstawowej nawigacji a aplikacjach na dole (versus na górze w iOS) bardzo poprawia ergonomię używania systemu przez każdego;

  • małe detale, ale tak bardzo ważne w codziennym używaniu telefonu i jego wygodzie obsługi: możliwość ustawienia widoku listy zainstalowanych aplikacji w kolejności od najczęściej do najrzadziej używanej (za pomocą launchera Blackberry) oraz taka sama lista ulubionych kontaktów (standardowo wbudowana w system) - re-we-la-cja!

Polecam!

Wam też polecam taką przesiadkę - wybierzecie topowy telefon z Androidem i bawcie się dobrze. Na przykład: Blackberry Priv, bo ma genialną klawiaturę, a dziś mieć w smartfonie klawiaturę to jak w 2007 roku mieć w telefonie tylko ekran - kosmos! :)